Jak pomóc dziecku być przedsiębiorczym?

Zachęcajmy dzieci i młodzież do postaw przedsiębiorczych. Nie osiągniemy tego poprzez sztuczne wtłaczanie licealistom definicji słowa "przedsiębiorczość", ale przez bycie.

Mówił o tym na słynnej konferencji TED pewien przedsiębiorca:
Zobacz nagranie:




Prezenty na komunię


Co można zrobić z pieniędzmi, które dziecko dostaje od dziadków, na komunie, mniejsze czy większe kwoty?

W USA i innych krajach zachodnich jest praktykowane, żeby dzieciom zakładać jakieś programy oszczędnościowo-inwestycyjne. Mają one taką zaletę, że poniekąd zmuszają nas do regularnego oszczędzania , co w długim terminie skutkuje zgromadzeniem całkiem pokaźnej kwoty. Osobiście jestem zwolenniczką programów długoterminowych ze składką jednorazową. Wtedy pieniądze pracują od razu i nie są pobierane tak wysokie opłaty  za ryzyko ubezpieczeniowe. Można też dopłacać pieniądze przy jakiś większych okazjach, np. komunia.

Należy jednak pamiętać, że jeżeli sami potrafimy zająć się własnymi pieniędzmi i je pomnażać, to nie ma lepszego sposobu. Specjaliści mogą nas tylko wyręczyć w tym, ale nie zarobią dla nas więcej.

wychowanie wg milionerów


Jak niektórzy biznesmeni opisują swoje podejście do wychowywania dzieci i kształtowania ich charakterów w młodzieńczym wieku?

Donald Trump, inwestor na rynku nieruchomości , w swojej książce pt.”Myśl śmiało i pokaż na co cię stać”  bardzo ciekawie pisze o wychowaniu dzieci. Książka jest pełna pasji do działania i szalenie motywująca. W rozdziale „Pasja, pasja, pasja” pisze:

„ Trzeba mieć siłę by przetrwać i nigdy nie można poddawać się bez walki. Ci, którzy się poddają , nie wykorzystują szansy…” Wiele miejsca poświęca na przeanalizowanie przypadków ludzi, którzy poddają się  jakby „za wcześnie” pokazując tym samym jakąś słabość czy po prostu brak determinacji.

i jeszcze
„… przeczytałem publikację, że w dzisiejszych czasach uczniowie szkół średnich są bardziej narcystyczni i egocentryczni niż kiedykolwiek wcześniej. Psychologowie prowadzący te badania spekulowali, że takie zachowania uczniów są bezpośrednim skutkiem sposobu wychowania przez rodziców i nauczania w szkołach. Od urodzenia wielu tych młodych ludzi jest karmionych nieustającym strumieniem pochwał i zapewnień, że są wspaniali i szczególni.” 

Zgadzam się z Trumpem, że niektórzy rodzice po prostu przesadzają. Pokazane jest tutaj podejście skrajne, moim zdaniem. Dziecko należy kochać i … czasem chwalić!

„Ruch” poczucia własnej wartości „ modny w czasach 80-tych i 90-tych stał się obsesją wszystkich rodziców w całym kraju (mowa tu o Stanach, ale także w Polsce, choć u nas się zaczął o wiele później, przyp. autora).

Zbyt wiele pustych i nieuzasadnionych komplementów nie służy dzieciom. Nie ma nic złego w mówieniu dzieciom, że są kimś szczególnym. To normalna reakcja kochającego rodzica, ale nie można z tym przesadzać. Nieustanne szczodre pochwały za każdy drobiazg to już przesada. Nie szafuj tanimi pochwałami. Niech nie przychodzą zbyt łatwo, a będą cenniejsze…

…Jeśli przesadnie chwalisz dziecko, dajesz mu wyolbrzymione poczucie własnej wartości i przekonanie, że jest skazane na sukces bez żadnego wysiłku. A to nieprawda. Gdy takie dzieci dorosną, przekonają się, że świat jest dużo trudniejszy, niż im to wpajałeś. I wtedy, jeśli nie potrafią czegoś łatwo osiągnąć, poddają się. Odpuszczanie sobie to nawyk trudny do zwalczenia. „

Pierwsza praca

Dziś znani miliardzerzy. Ale kiedyś byli zwyczajnymi chłopakami i dziewczynami.
Od zera do milionera? Czasem dosłownie. Nie mieli nic. Prześledźmy ich historię:

1.Warren Buffet: roznoszenie gazet
2.Giorgio Armani: asystent fotografa
3.Michael Bloomberg: parkingowy
4.Oprah Winfrey: sprzedawczyni
5.Bill Gates: programista
6.George Lucas: asystent nauczyciela
7.Micheal Dell: zmywanie naczyń
8.Steve Jobs: pracownik sezonowy w HP
9.Kevin Plank: kosiarz
10.Charles Schwab: zbieranie i sprzedaż orzechów włoskich

Większość z nich zaczynała już w wieku 10-13 lat.
Zastanawiałeś się , jak to się ma do dzisiejszego wychowywania młodzieży?

źródło: onet.pl
http://biznes.onet.pl/pierwsza-praca-od-czego-zaczynali-milionerzy,18491,5586577,0,fotoreportaze-detal-galeria#photo15431757


Co ich wyróżniało?
pracowitość, determinacja i niepoddawanie się w trudnych sytuacjach. Można by rzecz, że nauczyli się już wtedy zaspokajania potrzeb i obsługi klientów, negocjacji biznesowych, sprzedaży swoich usług, promocji i reklamy. Tak, w małym zakresie, ale tak!

Szkoły zabijają kreatywność!

Ken Robinson w sposób niezykle dowpiny i przejmujący mówi o potrzebie zmiany systemu edukacyjnego.

System sam się nie zmieni. Potrzebni są ludzie. Ludzie z inicjatywą, wspólnie tworząc coś.
Mówi się, że potrzebne są czas i pieniądze. To dwie wielkie wymówki.

Materia nie może być przeszkodą dla Ducha, który chce działać!

Obejrzyj filmik, ale też miej swoje zdanie. Pan Robinson nie daje właściwie żadnych wskazówek poza krytykowaniem systemu.


Zasady postępowania z pieniędzmi

Obserwując dorosłych i sposób, w jaki zajmują się swoimi sprawami finansowymi mam takie poczucie, że bardzo unikają tego tematu. Albo mówią, że chcą być młodzi i bogaci i nie pracować do końca życia, tylko czerpać zyski z ... kogoś lub czegoś tam, albo
nie zajmują się pieniędzmi w ogóle, odpowiadając wymijająco, że pieniądze są złe lub wcale nie są najważniejsze. A kto mówi, że są??? To jeszcze jeden temat do rozwiązania. I jeśli zrobi się to dobrze, to sprawa załatwiona, jeśli nie- to dopiero będziemy się nimi martwić całe życie.

Czy nasze dzieci będą wiernymi odbiorcami reklam produktów kredytowych, czy będą nieustannie konsumować wszystko, co będzie im wciskał rynek, pompując kolejne zachcianki???
Dobrze jest , gdy naszym dzieciom wpajamy zdrowe zasady zarządzania pieniędzmi. Warto zwrócić uwagę na to, jakie mają podstawy. To od nich (tych podstaw) zależy, czy poradzą sobie w życiu dorosłym i jak sobie poradzą.

Moje zasady są takie:

1.WDZIĘCZNOŚĆ

Wdzięczność- chcę nauczyć swoje dzieci być wdzięcznymi za wszystko, co mają, co posiadają, od drobnych spraw materialnych (np. ołówka, książki do szkoły, poprzez samodzielny pokój do rodziny i przyjaciół.

Nasze dzieci żyją w świecie wygodnym, w świecie bez wojny, głodu, w świecie ogólnego dobrobytu.
Mają zaspokajane wszystkie potrzeby materialne i emocjonalne. Rodzice bardzo się starają, ciężko pracując i przeznaczają niekiedy ogromne sumy pieniędzy na wychowanie, edukację i zaspokajanie zachcianek swoich dzieci.
O ile "wychowanie bezstresowe" ma pewne dobre strony, o tyle niestety wychowujemy egoistów i cyników. Należy to nazywać po imieniu. Dzieci, którym wszystko wolno w imię źle pojmowanej wolności, robią się wymagające, bezkompromisowe, a gdy taki maluch-książę podrasta traktujące kolegów , nauczycieli i rodziców jako osoby dostarczające im taniej i szybkiej rozrywki i kasy. Taki trend niestety lansuje się na zachodzie i szybkimi krokami wchodzi do nas.

Moim zdaniem należy zwracać uwagę dzieciom na co , co otrzymują. Bycie wdzięcznym daje wiele korzyści, nie tylko rodzicom, ale też dzieciom. Bycie wdzięcznym nie oznacza, że poprzestajemy na tym, co mamy i że nie chcemy osiągać więcej. Ale chodzi o to, by nie narzekać, ale doceniać na to, co jest. Wtedy mamy też szansę otrzymywać więcej. Jednak nie chęć zysku ma być jedyną pobudką do tego, by chcieć być wdzięcznym.

Jak to u dzieci osiągać? Pokazywać im różne rzeczy, które ma: zabawki, rodziców, rodzeństwo, dziadków. Po prostu zwracać na to uwagę. Rozmawiać, że nie wszystkie dzieci mają rodziców, niekiedy mają tylko mamę czy tatę. A jeśli ma rzeczywiście tylko jednego rodzica, niech będzie wdzięczne i za to. Za to, że ktoś go kocha. To ważne.

Następne tematy rozwinę w następnych artykułach:-))

Czy ekonomiści rzeczywiście wiedzą lepiej?

Skończyłam ciekawy kierunek:

Ekonomia – Słowo „ekonomia” wywodzi się z języka greckiego i tłumaczy się jako oikos co znaczy dom i nomos, czyli prawo, reguła. Dziś to nauka społeczna analizująca oraz opisująca produkcję, dystrybucję oraz konsumpcję dóbr, a  starożytni Grecy stosowali tę definicję do określania efektywnych zasad funkcjonowania gospodarstwa domowego.

Mogło by się wydawać, że studenci są nauczeni zarządzania własnymi pieniędzmi i na pewno robią to świetnie.

Przez 5 lat prowadziłam spotkania klubu inteligencji finansowej i odkryłam ciekawe rzeczy:
-ekonomiści potrafią zinterpretować wykresy notowań giełdowych, ale nie mają pojęcia , ile sami wydają pieniędzy
-dyrektorzy finansowi mają olbrzymie długi (nie tylko kredyty inwestycyjne, ale z racji dużej pensji, dzięki której ich stać na spłaty wysokich rat kredytowych- kredyty konsumpcyjne!!!)
-księgowe nie potrafią liczyć w pamięci (proste dodawanie!)

Wniosek nasuwa się taki: czy to za mało matematyki? Może wystarczyłoby przyłożyć się do nauki matematyki na poziomie szkoły podstawowej, żeby w dorosłym życiu nie było tylu problemów?

Piszę to bez złośliwości! Żeby ktoś nie zrozumiał mnie źle. Ubolewam, że dzieci nie lubią matematyki, bo poza zwykłą (czasem nuda- wiem!) wyliczanką - daje możliwość nauczenia się pewnego schematu podejścia do rozwiązywania problemów. Logiki.
Doszłam do tego, jako matka nauczająca swoje dzieci matematyki metodami- powiedzmy nie do końca tradycyjnymi. Wyciągnęłam z tego wnioski: takie przedmioty jak matematyka warto przerabiać z dzieckiem systematycznie. To proste i może okazać się dużą inwestycją! Bez wkładu pieniężnego:-)) Rodzic może się jej przecież nauczyć dzień wcześniej:-))

Oczywiście polecam różne rodzaju gry i zabawy!